Dzień po

- Jebie żulem – pomyślałem, gdy wyszedłem na ulicę. Bo jebało żulem.

Rozejrzałem się, zerknąłem w krzaki, ale nie, nikt tam nie leżał. Więc to ode mnie? Popatrzyłem w górę, niebo było bezchmurne. Wreszcie żadnych zaćmień, żadnych superksiężyców. Po prostu pełnia.